niedziela, 24 września 2017

Książki Marysi vol. 4

Tytuł posta zostaje niezmiennie taki sam jak poprzednie z tego cyklu, ale to oczywiste, że wszystkie te cudowności będzie użytkować z siostrą Gabrysia. :) 
Dziś kolejna odsłona ciekawych książek dla dzieci. Jest to temat, o który mnie bardzo często prosicie. Nie ukrywam, że od ostatniego postu przybyło nam masę książek, a to dlatego, że Marysia uwielbia książki czytane przed snem. Zainteresowanie książkami można wzbudzić w dziecku niemalże od początku i gwarantuje Wam, że to daje świetne rezultaty. O ile ciekawsza jest książka, gdzie można podziwiać przepiękne ilustracje, zatrzymać się na chwilę, popytać o szczegóły i spędzić czas z dzieckiem. My czytamy przeróżne książki, od tych w których skupiamy się bardziej na artystycznym aspekcie i obserwujemy ilustracje, takie gdzie treści jest trochę mniej (gdy wracamy później do domu, ale książki odpuścić nie możemy) po bardziej rozbudowane nawet jak na wiek Marysi.
Jeśli nie czytaliście poprzednich wpisów na ten temat to zapraszam do części pierwszej (klik), drugiej (klik) i trzeciej (klik) gdzie przedstawiłam już kilka pozycji, a dziś zapraszam Was na nasze ulubione serie książek dla dzieci w różnym wielu. Nie wszystkie bowiem pozycje można jednoznacznie dopasować do danej grupy wiekowej. Czasami warto sięgnąć po "poważniejsze" pozycje już wcześniej, a czasami te prostsze przydadzą się w przyszłości do nauki samodzielnego czytania. Tu nie ma reguł, wszystko zależy od danego dnia! :)

Pierwszą serię książeczek, o których chcę dziś wspomnieć jest kultowa już seria "Obrazki dla maluchów".


Zaczęłyśmy sięgać po te książeczki już dawno temu i myślałam, że będą nam służyły tyko chwilę. Jednak tematy książek są różne, od takich bazowych jak zwierzątka na wsi, po poważniejsze tematy jak dzieje biblijne czy chrońmy naszą planetę. Sięgam po nie je również, gdy jakiś temat jest u nas bardzo aktualny, np. gdy spodziewaliśmy się Gabrysi lub gdy Marysia zaczyna mieć swoje pasje np. koniki.
Książeczki są niedrogie i łatwo dostępne i uwielbiam je za proste, ale przyjemne ilustracje oraz bardzo wygodny format. Ta seria to taka złota klasyka.


Kolejną serią, którą uwielbiamy jest seria książek o przygodach krowy Matyldy. (Krowy ogólnie są fajne seria Mama Mu też jest super, o której pisałam wcześniej).


Ciekawe ilustracje przepełnione różnymi szczegółami oraz zabawne historie, które rozśmieszą nawet dorosłego. Naprawdę z przyjemnością się czyta.


Równie zabawny jest Pan Brumm, czyli wyluzowany miś, który wraz z nietuzinkowymi przyjaciółmi wpada w różne tarapaty.


Ładne ilustracje i zabawne historie. Lubimy bardzo! :)


Czasami książki perełki trafiają do nas same, np. podczas zakupów w Biedronce. :)


Przygody królicy Marty, to ciepłe i magiczne opowieści z ilustracjami w XIX wiecznym stylu. 


Na półce mamy też literaturę skandynawską, która jest teraz szalenie popularna. I nie dziwie się, bo obok tych baśniowych klimatów, dobrze, gdy ktoś z humorem pokazuje świat dziecka i dorosłych w normalnych sytuacjach.


Książki Uffa Starka w zabawny sposób pokazują rodzicielstwo i relacje z dziećmi. Chociaż po dłuższym zastanowieniu myślę, że nie każdemu (dorosłemu) książki mogą się spodobać, bo nie są to takie typowe bajki, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Na szczęście teraz dział z dziecięcymi książkami jest bardzo urozmaicony, a to rozwija w dzieciach nie tylko wyobraźnie i dobre wychowanie (jak klasyczne baśnie z morałem) ale również wypracowuje chociażby poczucie humoru! :)


I przygody Billego, który zawsze wpadnie w jakieś tarapaty, gdy akurat Mama nie patrzy. ;)



Serię, którą Marysia bardzo polubiła to książki o myszce Chrupcio Tupcio. Nawet nie wiedziałyśmy o tym, że są również filmy animowane (do tej pory nie widziałyśmy ani jednej). Książeczki poruszają wiele zagadnień dotyczących dzieci w tym wielu. Dzięki czemu towarzyszy nam w różnych życiowych rozterkach i nowych sytuacjach.


Bardzo ładne ilustracje i wychowawcza treść opowieści. Bardzo lubimy!


Każde dziecko rodzi się z niezwykłą wrażliwością w stosunku do zwierząt. Marysia bardzo lubi zabawę w weterynarza, więc wszystkie tego typu książki bardzo ją interesują. 


Przyjemnie czyta się serię "Zwierzęta Oli". Historie nie są sztampowe, a format idealny np. na wyjazdy.


Trochę poważniejszą książką jest "Mysia i jej mali pacjenci", którą kupiłam z myślą o przyszłości. Jednak okazało się, że Marysia historii słucha z zaciekawieniem i w dużym skupieniu. 


Rezolutna dziewczynka uczy dobroci i wrażliwości wobec zwierząt. Marysią ją uwielbia!


Z kolei dla młodszych, uczących się mówić dzieci polecamy książki z serii Pucio. 


Książki czekają na Gabrysię, ale nadal lubimy tam czasami zajrzeć i pooglądać zabawne obrazki.


Dla młodszych dzieci równie ciekawa może okazać się "Lusia i przyjaciele". 


Bardzo sympatyczne książeczki!


Kolejna serią wartą uwagi są książeczki o nietypowych księżniczkach, które łamią wszelkie stereotypy o tego typu bajkach. Księżniczki zaprzyjaźniają się z różnymi zwierzątkami, a na końcu książeczki zawarty jest poradnik jak się nimi opiekować.



Niezwykłą książką z przepięknymi ilustracjami jest seria przygód małej myszki, która postanawia polecieć  samolotem oraz statkiem kosmicznym. To pozycja IDEALNA dla starszych chłopców, ale ja jestem tego zdania, że dziewczynki też powinny sięgać po taką literaturę. Marysia jest daleka od typu dziewczynki, która ogranicza zabawy tylko do tych w księżniczki, więc takie tematy również interesują A ja się z tego ogromnie cieszę! :)


Książka ma przepiękne ilustrację i zawiera prawdziwą historię lotnictwa i pierwszych lotów w kosmos. Polecam!

O ciekawej serii o myszkach ("Mysi Domek") pisałam również tutaj - koniecznie zajrzyjcie (klik).

Niebawem przedstawię Wam kolejne książeczki, które Marysi uwielbia. Mamy tego naprawdę dużo, ale co się dziwić jeśli na samym początku tuż przez urodzeniem Marysi regał wyglądał tak:


A teraz po trzech latach regał się zapełnia i zapełnia. Książki dla dzieci to taka przestrzeń, w której absolutnie się nie ograniczamy. Z drugiej strony chcemy by były tu same perełki jeśli chodzi o treści i ilustracje. Mam nadzieję, że coś Wam przypadło do gustu w powyższej listy.


A już niebawem kolejne pozycje.
Do napisania kochani!
SHARE:

piątek, 22 września 2017

Nowa Garderoba

Nadszedł taki czas, że najchętniej nie wychodziłabym z domu. Gdy pada i jest szaro buro na zewnątrz, mam ochotę zaszyć się w ciepłej pościeli lub... na ogromne porządki! ;) 
Nie czekam na czas przedświąteczny, tylko sukcesywnie sprzątam kawałek po kawałku Magiczny Domek od września. Mam taki plan, że w grudniu będzie błyszczał niczym wigilijna gwiazdka. :) Ale zanim wezmę się za kuchenne szafki i pucowanie łazienek postanowiłam zająć się naszą garderobą. Pomimo iż, robiłam ubraniowe porządki milion razy, dopiero teraz odważyłam się zostawić naprawdę tylko to co noszę. To samo zrobiliśmy z szafą Pana Poślubionego. Szafa niesamowicie przejrzała, a ja poczułam się lekka i paradoksalnie mam co na siebie wreszcie włożyć. Wiem czego ewentualnie mi brakuje, jak również wiem czego absolutnie nie wolno mi kupować (np. miałam 3 pary płóciennych jasnych spodni na lato, bo lubię taki styl, ale prawda jest taka, że takie spodnie zupełnie mnie nie ubierają!). Świadomość mojej sylwetki, stylu który do mnie pasuje daje mi niezwykle dużo satysfakcji i ..spokoju. Zauważyłam, że nie sprawia mi radości ilość posiadanych rzeczy, a wręcz ostatnio czuję się przytłoczona nadmiarem. Jak również nie imponują mi osoby, które noszą codziennie coś innego (raz w życiu), lecz takie, które mają takie ubrania, które idealnie pasują do ich osobowości oraz które mogą łączyć ze sobą w różne zestawy. Ja też zauważyłam, że przywiązuję się do niektórych ubrań. Są takim moim znakiem firmowym i nie waham się wtedy założyć je po raz dziesiąty. Mam w szafie swoją ulubioną sukienkę, która idealnie wpasowuje się w klimat lat 60 tych, który bardzo do mnie pasuje. Czuje się w niej doskonale i nie przeszkadzało mi wystąpić w niej na kilku ważnych wydarzeniach. To, że mam taką sukienkę daje mi również poczucie bezpieczeństwa i wiem, że gdyby nic innego na mnie danego dnia  nie pasowało, mogę ją założyć. Z takich pewniaków cieszę się bardziej, niż z nowej rzeczy.
Jednak nasza szafa na ubrania to był tylko wierzchołek góry lodowej. Ogromnych porządków wymagały pomieszczenia gospodarcze wraz z garderobą na dole. To w niej trzymaliśmy nakrycia wierzchnie, buty oraz różne dziwne rzeczy w starych meblach, jeszcze z poprzedniego mieszkania. Jej urządzenie było w planach od samego początku, ale były rzeczy ważniejsze do zagospodarowania. Aż ostatnio nie byłam wstanie bez nerwów wchodzić do tego pomieszczenia. Jak wiecie, lubię ogólnie panujący porządek w domu, więc tam wrzucałam rzeczy, które mi przeszkadzały. Garderoba również nie była funkcjonalna, wystarczyły dwa pospieszne wyjścia i już panował tam okropny bałagan. Potem, żeby po coś sięgnąć, można było się nieźle wkurzyć. To właśnie te ściany usłyszały z moich ust najwięcej przekleństw. Nie cierpiałam jej i musiałam coś z tym wreszcie zrobić.
I oto ona. Nowa garderoba, która pomimo, iż nie jest jakaś szczególna (umówmy się, że to tylko pomieszczenie) to dała mi ogromną satysfakcję. Jak dobrze, że teraz wszystko ma swoje miejsce. :)


W garderobie trzymamy nakrycia wierzchnie oraz buty. Jest również komoda na narzędzia (podręczne śrubokręty, żarówki itp.) oraz szaliki, rękawiczki i czapki. W koszykach ubrania sportowe (rowerowe P. Poślubionego i moje do jazdy konnej) oraz torebki na prezenty i mój zestaw z lampką do manicure i pedicure. ;) W pudełkach na górze kolekcja moich poduszek, pledy oraz stare zdjęcia. W rogach podróżne walizki oraz drabina. Tak, te wszystkie rzeczy trzeba jakoś w domu przechować. ;)



Wybrałam system z naszej poczciwej Ikei i sama zagospodarowałam przestrzeń. Wiem, że można byłoby zbudować szafki po sam sufit, ale ostatecznie stwierdziłam, że czasami więcej miejsca do przechowywania jest zgubne, bo gromadzimy o tyle więcej! Nie macie pojęcia ile dziwnych rzeczy  ze starej garderoby oraz pomieszczeń gospodarczych poszło dalej w świat.


Na komodzie stoi torebka, którą aktualnie często noszę, a nad komodą wiszą kurteczki Marysi. Zestaw przedszkolaka na co dzień wisi w przedpokoju.



Ilość butów może wydawać się spora, ale to są moje wszystkie buty na każdy sezon od klapek po buty zimowe i kalosze (tylko dwie pary takich delikatnych sandałków są schowane w pudełku). Buty nie powielają się. Jeśli lubię baletki to mam je w kilku rożnych kolorach i fasonach. Mam słabość do butów, ale staram się ją temperować. ;)
Często bywa tak, że chomikujemy buty w różnych miejscach. Jeśli Wam wydaje się, że macie mało, to może po generalnych porządkach (wliczając te stare na dnie szafy, czy nienoszone od kilku sezonów, te na zimę i lato, kalosze, japonki czy buty ogrodowe) okaże się, że posiadacie jeszcze większą kolekcję. Mi również, w poprzedniej garderobie wydawało się, że butów mam mniej, a przecież jeszcze kilka z nich zostało wyrzuconych. Buty w garderobie zajmują więcej miejsca, ponieważ są wyeksponowane. Dzięki czemu nie niszczą się i łatwiej dopasować mi obuwie do danej kreacji. Ależ się z tych półek cieszę! :)

A tak wyglądała garderoba przed zmianą (specjalnie zrobiłam zdjęcie, gdy panował tam "lekki" bałagan po tym, gdy czegoś szukałam i śpieszyłam się do wyjścia tuż po naszym przyjeździe z wakacji (nieschowana walizka).


Jak widać nie zawsze bywało u nas idealnie i zmiana jest ogromna prawda? :)
Oprócz całego ustawienia zmieniłam też przede wszystkim oświetlenie na reflektory z Ikea (klik).
Z takiej nielubianej norki zrobiła się całkiem przyzwoita jasna przestrzeń. :)


Szafa w sypialni też przeszła gruntowne oczyszczenie! Ubrań jest naprawdę tyle ile potrzeba, nie mniej nie więcej. Zostawiłam tylko to co z przyjemnością noszę i pojawiło się kilka nowych (przemyślanych) nowości, które moja garderoba potrzebowała. :)


Powyżej sukienki, które uwielbiam nosić jesienią do kryjących rajstop. Mam zdecydowanie więcej takich niż na lato. ;)





W szafie oprócz ubrań trzymam na dole swoje torebki. Jestem w nich zakochana, bo zostawiłam tylko te największe perełki!


Nawet nie wiecie ile takie porządki dają. To nie jest tylko kwestia ułożenia rzeczy, ale przejrzenie całej zawartości garderoby od ubrań po buty i zrobienie redukcji. Warto też, by za tym szła pewna refleksja, by nie gromadzić nigdy więcej niepotrzebnych rzeczy i nie ulegać chęci posiadania.

Mi zależy na tym, by w naszym domu nie było przypadkowych, niepotrzebnych rzeczy. By każdy przedmiot miał swoją określoną rolę oraz miejsce. Zrobienie porządku w szafie jest świetnym początkiem! Spróbujcie!

Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania! W weekend zabieram się kuchnię! ;)

Wasza G.
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig