poniedziałek, 16 października 2017

Październikowy Weekend z G. (Sobota)

Witajcie kochani, zapraszam Was na migawki z minionego weekendu! 

Ta mała niespodzianka pojawia się dlatego, że dostaje od Was masę zapytań o cykl "Tydzień z G.", w którym piszę Wam o naszej codzienności. Jeszcze nie było tego cyklu odkąd nasza rodzina się znów powiększyła. Chciałam sprawdzić, czy w ogóle takie coś jest możliwe, bo...z wielką chęcią zrobiłabym taki cykl w grudniu! A nawet chciałabym zrobić z tego serię adwentową i pisać od 1-go do 24-go grudnia! Więc jeśli będziecie mieli ochotę to wtedy, w tym najbardziej gorącym okresie w roku, dołożę sobie dodatkowej pracy (a co!) i zobaczymy co z tego wyniknie. ;) 
Tymczasem, zapraszam Was na miniony, rodzinny weekend w Magicznym Domku. W tygodniu jest tyle spraw na głowie, że w chwili obecnej nie dałabym rady poprowadzić takiego cyklu dłużej, ale ponieważ w weekend postanowiliśmy naładować akumulatory, starałam się zrobić dużo zdjęć. Po zabieganych dniach, marzymy o chwili spokoju, więc staramy się wtedy prowadzić ot, takie zwykłe rodzinne życie, które dla nas ma wartość największą. 

SOBOTA

Pobudka! Nie muszę nastawiać budzika, bo zawsze mniej więcej o 6.30-7.00 zaczynamy dzień  za sprawą małej Gabrysi lub Marysi (niezależnie czy jest weekend czy nie). ;) 
A tu jedna jeszcze śpi (chwilowo) druga już gada. Czas wstawać! ;)


Ale sobota to świetny czas na pościelowe pieszczoszki całej rodziny!


A potem wstajemy, ścielimy łóżka, szykujemy ubrania i ogarniamy całą górę zanim całą czeredą zejdziemy na dół. (Pan Poślubiony na dole ogarnia zwierzyniec).

 
Jest jeszcze ciemno i bardzo jesiennie za oknem. Dobrze wtedy być w ciepłym domku.


Pan Poślubiony robi śniadanie (omlet z płatków owsianych z owocami).



Potem pijemy kawę na kanapie.
Halo ratunku, maltretują mnie. ;)


 
Ups był wielki "wybuch" aż po plecy! :P


I chociaż dziś mieliśmy zostać w domu (wciąż nie jestem w 100% zdrowa), to jednak wyjdziemy na spacer z dziewczynami. Prosty makijaż i strój dnia.





Pierwszy przystanek - sklep, gdzie wybieramy kolejny fotelik dla Marysi (przedział wiekowy 3-12 lat). (Wyprzedam pytania - ostatecznie kupiliśmy czarny Cybex Platinum Solution Q3-FIX)



Spacer po parku.


Przerwa na kawę i ciasteczko.


Zakochani.

 
Tu też dyskretnie karmię Gabrysię. ;)


Spacer i cudowna jesień! :)




Następnie, wycieczka do Palmiarni.



I najfajniejsza cześć programu, karmienie żółwi. :)


Zgłodnieliśmy, czas na obiadek.

 
W Farina Bianco polecam jesienną pizzę z grzybami i kasztanami. Pyyyyszna!


A na deser, po prosu przepyszna ulubiona herbata z dodatkami.


Test nowego fotelika przebiegł świetnie. W drodze powrotnej dziewczyny pospały. Przyznaje, ja też! ;) Pan Poślubiony zrobił jeszcze duże kółko, żebyśmy mogły pospać zanim podjechał pod dom.



Po powrocie odwiedza nas mój brat i mama. 

 
Po ich wyjściu rozwieszam pranie. ;)


A potem czas na kąpiel i usypianie Gabrysi.


Dziś wyjątkowo szybko usypia, więc zdążyłam na akcję pielęgnację Marysi. Czyli kąpiel w wannie, z myciem włosów, obcinaniem paznokci, czyszczeniem uszu itp. ;)




Słodziaki idą czytać, a ja biorę kąpiel. Czekałam na to cały dzień!



Wieczorem siedzimy sobie przy kominku, a ja przeszukuje internet, by znaleźć idealny sweter na zimę. Mam straszną ochotę na coś słodkiego i przypominam sobie, że mam w szafce pralinki, które dostałam...za pożyczenie namiotu. ;) Za takie pyszności to ja mogę otworzyć wypożyczalnie namiotów!


To wszystko na dziś! Do zobaczenia jutro!
SHARE:

niedziela, 15 października 2017

3 Urodziny Marysi i Urodzinowa Chwalipięta

Gdy zaczynam pisać tego posta dociera do mnie to, że w takich starych banalnych powiedzeniach ukryta jest sama prawda. I chociaż zawsze słysząc je, kiwamy bezmyślnie głową, to nie zdajemy sobie sprawy, że naprawdę tak jest w rzeczywistości. I gdy tak mówili, że po dzieciach widać upływający czas to było to gdzieś za mną. Gdy trzymałam w ramionach nowo narodzoną Marysię, nawet w wyobraźni najdalszej nie wiedziałam, że tak nagle (tak, nagle!) pójdzie do przedszkola i tak naturalnie i płynnie, jak gdyby nigdy nic, skończy 3 lata. Jeśli masz malutkie dziecko i czytasz te słowa, już za chwilę przybijesz mi piątkę, bo pomyślisz to samo. Ponieważ już wiem jak to szybko mija, tym bardziej smucę się na każdy mijający dzień, który jest za nami. Jednak tyle jeszcze pięknych chwil nas czeka, że zamiast myśleć o tym co było i co będzie, czerpiemy pełnymi garściami z tego co jest dziś. I właśnie tego uczą nas dzieci. 
Zgodnie z tradycją pokażę Wam kilka inspiracji prezentowych, które Marysia dostała od przyjaciół i rodziny. A do tego, do pamiętnika wklejam migawki i przybranie stołu. To był naprawdę wyjątkowy dzień, pełen wrażeń, radości i rodzinnego ciepła. Sto lat nasza najsłodsza Marysiu! :*


Marysia rankiem dostała pierwszy prezent od nas, konika na biegunach. :) Była cała nim pochłonięta, a my mogliśmy dalej szykować się do przyjęcia.


Wszystkie akcesoria - balony duże (gwiazdy i cyfra), małe z chmurkami, rozety, urocze serwetki, kubeczki, słomki, dekoracyjne konfetti pochodzą ze strony magicparty.com.pl. Polecam, bo cudowna, przemiła obsługa, przystępne ceny i nietuzinkowe dekoracje na każdą okazję.



Motywem przewodnim były chmurki i ...konik. :)




Tort robiłam kilka dobrych godzin do 1.30 w nocy. Tak mam, że zawsze sobie coś dziwnego wymyślę i potem stukam się w głowę. ;) Włożyłam w niego masę serca i miłości, a były momenty nerwów, gdzie musiałam trzasnąć sobie drzwiami i pójść się przewietrzyć na dwór. ;)



Na torcie śpiący na chmurce Marianek, czyli ukochany konik (klik) Marysi, na którym jeździ.



Wiem kochani, że będziecie prosić o przepisy, ale ja nie dałabym rady wszystkiego opisać. Ile to pracy wiedzą Ci, którzy prowadzą bloga kulinarnego. Tym bardziej, że wiele przepisów robię tak na wyczucie i z głowy, więc by to odtworzyć musiałabym się też przygotować merytorycznie i przypomnieć sobie jak to robiłam, a najlepiej zrobić to jeszcze raz i opisać dokładnie. Nie było na to czasu. W skrócie powiem Wam jakie było menu. Na pierwsze danie czerwony barszczyk z 3 tartami do wyboru. Jedna z kurkami, cebulką, śmietaną i natką pietruszki. Druga z cukinią i karmelizowaną czerwoną cebulą i gorgonzolą. Trzecia ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i fetą. Na drugie danie były dwa mięsa (pieczeń z łopatki i schabu, pulpeciki w sosie koperkowym), pieczone bataty, sałatka (z młodego szpinaku, buraczków, koziego sera i orzechów włoskich), tarta marchewka, kuskus z warzywami. A na deser tort! :)
Zawsze się zastanawiam, czy na tyle osób wystarczy, ale zawsze jest tego wszystkiego nie do przejedzenia!


Impreza!












Często podpytujecie nas o zestawienie prezentów dla np. trzylatka. Jednak u nas najlepiej sprawdzają się prezenty, które rzeczywiście trafiły do Marysi. :) To dlatego umieszczam cykl urodzinowej chwalipięty i każdy ewentualnie może  coś ciekawego podpatrzeć.
Pytaliście też, jak sobie radzimy z niekontrolowanymi prezentami i muszę przyznać, że mam tak wspaniałą rodzinę i przyjaciół, którzy zazwyczaj wiedzą co nam pasuje lub delikatnie podpytają czego nam brakuje. Z pewnością motywem przewodnim były konie!

Na 3 urodziny trafiły do Marysi niezwykle urocze prezenty:

Koń na biegunach marki Milly Mally.



Mata do zabawy z miastem (ulicami, znakami drogowymi, pojazdami i ludzikami) marki Sevi.



Pluszowy konik marki Nici.



Uroczy piesek w budzie marki Liliputiens.



Książeczka, kolejna część z ulubionej serii Marysi "Misia i jej mali pacjenci".
(co było bardzo urocze, bo zazwyczaj ja jestem maniaczką wynajdywania i zamawiania książeczek dla dzieci, ale to tata Marysi, który czyta ostatnio książeczki najczęściej do snu, znalazł tą książkę i wiedział, że musi dokupić kolejną część!)


Uroczy i świetnie wykonany bębenek marki Sevi (mamy już trąbkę, a będziemy pomału zbierać wszystkie instrumenty).



Tatuaże zegarki marki Djeco.


Duże zestawy Playmobil z serii Country. Stajnia koników (plus jeszcze mniejszy zestaw z konikami z przeszkodami) oraz obora z krówkami i kozami. :)




Dziękuje wszystkim czytelnikom, którzy składali Marysi życzenia. Jesteście cudowni i dziękujemy za masę ciepła, które nam wysyłacie.
To był wyjątkowy urodzinowy dzień w Magicznym Domku i cieszę się niezmiernie, że mogę się takim ważnymi chwilami z Wami podzielić. A już niedługo niespodzianka na blogu! Do napisania!

Wasza G.
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig