czwartek, 14 grudnia 2017

Klasyczne Zabawki (Nie Tylko Pod Choinkę)

Zbliżają się święta i wiele z nas jest wysłannikiem Świętego Mikołaja, który poprzez ciocie, wujów, dziadków czy też rodziców dostarcza dzieciom prezenty pod choinkę. Wiele osób nie ma pojęcia co kupić. Czy to o czym marzy nasza pociecha? Czy może coś praktycznego? A może coś co najczęściej pojawia się w reklamach? Jedno jest pewne przemysł zabawkowy pęka w szwach! Zabawek jest tyle, że można stracić głowę. Nie mówiąc już o pomysłach z kosmosu jak quady czy drony. ;) 
Jestem szczęśliwa, że nie mamy telewizji i nie mam pojęcia co jest teraz modne. Jednak nie omija mnie internet. Jednak i tu staram się być ostrożna. Przede wszystkim skupiam się na zainteresowaniach Marysi i rzeczywistych potrzebach adekwatnych do wieku. A w przypadku Gabrysi bazuje na doświadczeniach z Marysią. Wiele zabawek czeka na nią i nie chce niepotrzebnie, dokupywać coś co już mamy. Jednak i ja musiałam zmierzyć się z nadchodzącą gwiazdką, bo każdy coś dziewczynkom chce kupić. Zawsze staram się coś podpowiedzieć, by po Wigilii nie pojawiła się sterta podobnych do siebie zabawek. Mamy bardzo dużą rodzinę i gdyby tak każdy kupował pojedynczy prezent to tonęlibyśmy w zabawkach. 
Ostatnio robiłam porządki w zabawkach Marysi i pomyślałam sobie, że podsumuje nasze doświadczenia. Naszła mnie refleksja, że najlepsze zabawki, które służyły nam długo (i albo służą nadal lub czekają z niecierpliwością na Gabrysię) to totalne klasyki. Proste zabawki, które nie narzucają nam roli w społeczeństwie, uczą i bawią jednocześnie. I oczywiście w chwili obecnej Marysia ma coraz bardziej spersonalizowane zabawki, które są dostosowane do jej potrzeb i zainteresowań. Ale cały czas staramy się nie przesadzać. Jeśli zabawki się nie sprawdziły (wystąpił tzw. brak zainteresowania to nie trzymamy ich w domu na siłę) Gdy coś się zepsuło, połamało to ląduje w koszu i nie magazynujemy jakiś części do niczego nie potrzebnych. Chociaż na jakoś stawialiśmy od samego początku, dlatego takich przypadków jest bardzo mało.
Zauważyłam też, że zabawki, które wybrałyśmy nie definiują absolutnie żadnej płci. Bo oczywiście są też lalki, samochodziki, stroje wróżek i Indian. I takie też posiadamy. Jednak Marysia od początku bawiła się różnymi zabawkami i obok wózka dla lalek czy łóżeczka był też zestaw majsterkowicza, samochodziki czy pociąg z torami kolejowymi. Teraz jest to dziewczyna, która bawi się w bycie mamą, ale nie musi być zawsze księżniczką skąpaną w różu i trzyma sztamę z chłopakami w przedszkolu. Przyjdzie jeszcze czas na bycie prawdziwą damą i myślę, że jak ja, na kilka drzew musi się w życiu wspiąć i poznać świat obu płci. Nie tylko chłopaki mogą grać w piłkę i nie tylko dziewczyny powinny bawić się kuchnią i akcesoriami. Wszyscy chłopcy jakich znam, mają taką kuchenkę. I dobrze, bo prawdziwy mężczyzna musi umieć gotować. Nie bez powodu najlepsi szefowie kuchni to mężczyźni! :)

Pomyślałam, że napiszę o naszych absolutnych hitach czyli klasycznych zabawkach, o których w dobie wymyślnych zabawek lub opartych na modnej bajce aktualnego sezonu, zostają trochę zapomniane.

PUZZLE 

Puzzle dostosowane do wieku, które cieszą dzieci już od około roku życia. To niesamowite ile dzieci je uwielbia. Mam wręcz wrażenie, że im dalej w las, tym dzieciom sprawiają większą frajdę. To tylko dorosłym wydaję się układanie nudnym zajęciem, bo dla dzieci to świetna nauka koncentracji, wyobraźni przestrzennej i logicznego rozumowania.


To pierwsze drewniane puzzle Marysi marki Tidlo. Uwielbiała je po prostu! I pomimo, iż są troszeczkę zmaltretowane, czekają na Gabrysię! ;)


Misie marki Djeco do ubierania odpowiednie dla dzieci przed 2 rokiem życia.


Na drugie urodziny Marysia dostała duże puzzle sensoryczne.



Warto wybierać puzzle z pięknymi obrazkami, które kształtują dziecięcy gust. O wiele lepiej jest ułożyć piękną ilustrację, która zapadnie w pamięć i będzie kojarzyć się nam z dzieciństwem, niż takie typowe opatrzone motywy jak świnka Peppa. :)
Ja do tej pory pamiętam przepiękną książkę, która wertowałam w kółko o bańkach mydlaych, jak i grę memory, którą całą rodziną graliśmy na wakacjach w Holandii na campingu (nie była niestety nasza, tylko była w tej przyczepie) własnie ze względu na ilustracje.

Te przepiękne puzzle marki Eeboo odnalazłam w TKMaxxie.



PLUSZOWY MIŚ

W dobie przeróżnych przytulanek wzorowanych na bajkach, poczciwy, pluszowy miś może być trochę zapomniany. W mojej rodzinie każdy miał swojego ukochanego misia. Takiego miała moja babcia, moja maja i ja, a teraz Marysia. To klasyk, który jest nieśmiertelny. Będzie uniwersalną pamiątką na całe lata (a może nawet dla przyszłych pokoleń). Moim zdaniem znacznie wygrywa z tymi wszystkimi Minionkami, Myszkami Miki czy Peppą. To tylko chwilowa moda, a pluszowy miś, sięga swoją historią do 1880 roku!

Tak subiektywnie dodam, że pluszowy miś powinien być w naturalnych barwach, średniej wielkości (to kluczowe by nie był za mały ani za duży) i być miękki (nie napchany przesadnie) tak, by zwisały mu ręce i nogi. A potem powinien zawsze być z dzieckiem. Taka jego rola. :)



A Marysiowy najukochańszy miś pochodzi z ...Biedronki! Jest najlepszy, wytarmoszony a do tego ślepy. Inne aż tak nie zdobyły jej serca.


SORTER

To chyba jedna z najstarszych zabawek edukacyjnych czyli sorter kształtów. My mamy (czeka na Gabi) drewnianą krówkę od Djeco. Jest fenomenalna. Na samym początku uczyła Marysią otwierania i zamykania, a potem dopasowywania kształtów. Cudna. Bardzo długo to była jedna z ulubionych zabawek Marysi (a tu zobaczcie małą Marysię w akcji - klik).



KLOCKI I WIEŻA

O drewnianych klockach, to chyba pisać nie muszę, że to podstawa nad podstawami. Do klasyków można już spokojnie zaliczyć również kultowe LEGO. Jednak do tego segmentu zabawek edukacyjnych dodałabym wieżę, której możliwości zabaw są nieograniczone.


Do wieży od marki Djeco zdarza nam się wracać do dziś!


Inne klocki, które warto polecić dla najmłodszych dzieci, są z miękkiej gumy marki Clemntoni.


Na początku idealne do ciućkania i gryzienia, potem do składania, zabawy i nauki kolorów.


BĄCZEK

Och! Czy wiecie, że klasyczny bączek to chyba najstarsza zabawka znana jeszcze 3000 lat p.n.e!!! Nie możemy tak nagle o niej zapomnieć! Taki słodki bączek firmy Janod trafił już dawno temu do Marysi. :)



MAŁY LEKARZ

Dla nieco starszych dzieci, które uwielbiają się wcielać w role dorosłych, polecam zestaw lekarza. Klasyk!



W dzisiejszym poście to wszystkie zabawki, chociaż z pewnością pojawią się takie wpisy w przyszłości, bo klasycznych zabawek godnych uwagi jest trochę więcej.
Jeśli poszukujecie więcej inspiracji dla dzieci na nadchodzące święta poszukajcie w zakładce "Dzieci" lub wpisując np. chwalipięta+magicznydomek w wyszukiwarce.

A tuż po świętach możecie liczyć na gwiazdkową chwalipiętę, która może pomóc Wam nie tylko przy kolejnych świętach, ale i urodzinach i innych okazjach. ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!
SHARE:

środa, 13 grudnia 2017

Grudniowy Dzień z G. "Czteropokoleniowy obiad".

Witajcie kochani w kolejnym dniu z Magicznym Domkiem! Niby to tylko środa, ale był to bardzo intensywny dzień. Jesteśmy ten tydzień same, więc poranki są troszeczkę utrudnione, bo trzeba ogarnąć cały zwierzyniec i dziewczyny. Jednak we dwójkę jest to o wiele łatwiejsze i sprawniejsze. ;)

Dzień dobry kochane!


Takie ładne rzeczy z bawełny eko kupiłam wczoraj dla Gabrysi w Lidlu!


Typowe poranne zamieszanie.


Na chwilę wpada moja mama, by przypilnować Gabrysi, a my z Marysią ruszamy do przedszkola. Po drodze kupuje zestaw śniadaniowy.


Gabrysia już drzemie (ech, nie dziwie się, bo znów pół nocy nie spała). A ja biorę poranną kąpiel, a potem ogarniam domek.


Ktoś się obudził.


Gotowe do wyjścia!


Jedziemy z moją mamą i Gabrysią na herbatkę do Juli.



A następnie zabieramy Babi na obiad z okazji zaległej Barbórki. Dziś są też mojej mamy urodziny, wiec mamy dwa powody do świętowania!

 
Bardzo cenię sobie nasze czteropokoleniowe spotkania.


A ktoś znów sobie grzecznie śpi. :)



Moja Babi. :)


W drodze powrotnej odebrałyśmy Marysię z przedszkola i po powrocie do domu mam dosłownie chwilkę by przebrać się na konie.


Dziś dostałam w kość! ;) I było mi wspaniale!


Wracam szybciutko by uśpić dziewczyny, ale się okazuje, że moja mama z ciocią Anią (która przyjechała a pogaduszki na wieczór) nakarmiły Marysię i umyły dziewczyny. Mi zostało tylko je uśpić i poszło błyskawiczne. Jestem im bardzo wdzięczna, bo nie ukrywam, że byłam wykończona po treningu. 
A na dodatek mama zrobiła śledzie!


I w takim fajnym towarzystwie piszę tą relację.


Zapowiada się przyjemny wieczór.

Do napisania! 
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig